Google mówi STOP teoriom spiskowym

Teorie spiskowe to żadna nowość, zwłaszcza w przestrzeni internetowej, od wybuchu pandemii pojawiło się jednak wiele pomysłów na to, skąd wziął się wirus, czy w ogóle istnieje i kto tak naprawdę za niego odpowiada. Sytuacja stała się na tyle poważna, że obecnie stwarza już rzeczywiste zagrożenie informacyjne, dlatego też Google postanowiło zacząć blokować treści oraz uniemożliwić zarabiania na reklamach, które promują nieprawdziwe bądź szkodliwe informacje związane z pandemią.

Zmiany, które zostały wprowadzone, są dość znaczne. Nie ma już możliwości zarabiania na reklamach, które mają na celu promowanie teorii spiskowych związanych z COVID-19. Kwestia zarabiania na tego typu treściach to jednak nie jedyna zmiana, w miarę możliwości firma także blokuje możliwość ich wyświetlania, co zdecydowanie ogranicza zasięg teorii spiskowych. 

Błędne hipotezy- koniec z dorabianiem się na panice

Cóż, biorąc pod uwagę liczbę teorii, jaka pojawiała się w sieci nic dziwnego, że Google postanowiło z tym walczyć. Jakby nie było, firma słynie z tego, że dba o satysfakcję użytkownika i jego dobra, a co za tym idzie, nie chce narażać go na ferment informacyjny. Jakie konkretnie treści są blokowane? 

Na ten moment Google uniemożliwia zarabianie i stara się blokować reklamy:

  • dotyczące teorii spiskowych związanych z oszustwem na temat COVID-19,
  • wspierające ruch antyszczepionkowy,
  • promujące rzekomy lek na koronawirusa (takowy nie istnieje),
  • zawierające treści informujące o tym, że COVID-19 to w rzeczywistości broń biologiczna powstała w Chinach,
  • zawierające treści informujące o tym, że twórcą koronawirusa jest Bill Gates,
  • promujące ogólnie teorie spiskowe związane z COVID-19.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie reklamy związane z obecną sytuacją epidemiologiczną są zablokowane. Wyświetlać takie treści mogą organizacje rządowe, a także organizacje świadczące opiekę zdrowotną.

W naszym odczuciu kroki podjęte przez firmę Google są jak najbardziej właściwe. W obecnej sytuacji dodatkowy ferment i panika nie są potrzebne, a działania mające na celu wzbogacenie się za pomocą nieprawdziwych treści wzmagających strach, są wysoce nieetyczne. Dobrze więc, że zasięg takich materiałów został ograniczony, a światło dzienne mogą oglądać tylko reklamy pochodzące ze sprawdzonych (państwowych) źródeł.

Spodobał Ci się wpis, chcesz być na bieżąco?

polub nas